Spowiadam się z lipca – moje postanowienia i ich efekty oraz garść blogowych statystyk!

Spowiadam się z lipca – moje postanowienia i ich efekty oraz garść blogowych statystyk!

Kurczę, ale ten czas leci. Jeszcze niedawno byłam w Rzymie, broniłam się na studiach, i pakowałam manatki do Londynu, a tu już sierpień. Jakiś czas temu postanowiłam wprowadzić kilka zmian do mojego życia i dodatkowo, hmm… bardziej przejąć nad nim kontrolę. To dość poważne zadanie, dlatego zabieram się za wszystko po kolei, krok po kroku, by nie robić czegoś “po łebkach”. Przyszedł więc czas, by wyspowiadać się przed Wami z moich poczynań w ciągu ostatniego miesiąca. No bo ponoć jak już się przed kimś pochwalisz, to później głupio z tym zawalić, co nie?

Moje podstawowe trzy założenia na lipiec:

Po pierwsze

Przedreptać przynajmniej 5 000 kroków dziennie lub przejechać minimum 10 km na rowerze. Pewnie, że to pestka! Ale spędzając w pracy przy biurku 10 godzin dziennie i ogarniając dorosłość – gotowanie, sprzątanie i inne – czasem ciężko wyłuskać i tą godzinę. Ale! Chwalę się wszem i wobec, że nie było ani jednego dnia w całym lipcu, kiedy nie mogłabym sobie odhaczyć wykonanego zadania. Średnia kroków to prawie 7 tysięcy dziennie, wydreptałam 211 434 kroków, co daje 137 kilometrów. A do tego przejechałam w lipcu ponad 83 km podczas 6 przejażdżek rowerowych. Wyniki dla kogoś bardziej aktywnego są zapewne co najwyżej przeciętne, ale dla mnie – satysfakcjonujące. Przede wszystkim dlatego, że udało mi się sumiennie osiągnąć zamierzony cel. Na sierpień podnoszę odrobinę stawkę – minimum 6 000 kroków lub 12 nakręconych na rowerze kilometrów. Co najmniej.

Po drugie

Codzienna nauka nowych słówek z angielskiego – co prawda na to, aby dokładnie tego pilnować wpadłam dopiero w drugiej połowie miesiąca, ale też w tej kwestii czuję dumę, bo cel został osiągnięty. Mam na naukę słówek super przyjemny i sprawdzony sposób – jeżeli będziecie zainteresowani, chętnie się nim z wami podzielę – dajcie znać!

Po trzecie

Oprócz trzymania się mojego zapotrzebowania kalorycznego, chciałam wsuwać trochę więcej witamin – najlepiej wypić jakieś pyszne smoothie każdego dnia. Tutaj idealnie nie było, ale nie ma tragedii! W sierpniu będzie lepiej.

 

Było też kilka mniejszych zmian i nawyków, które starałam się wprowadzić do swojego życia, ale te trzy były dominujące.

Lipiec był też dla mnie miesiącem, w którym chciałam bardziej się zorganizować i oczyścić bardziej swoje otoczenie z niepotrzebnych rozpraszaczy i innych nic nie wnoszących do mojego życia rzeczy. Powypisywałam się ze starych grup na fejsie (chyba ponad dwudziestu!), odlajkowałam jakieś bezsensowne fanpejdże i wypisałam się z kilku list mailingowych. Od razu jakoś przyjemniej się zrobiło w mojej elektronicznej przestrzeni – polecam!

Na początku miesiąca też świętowaliśmy urodziny Tomka, odwiedziliśmy kilka nowych miejsc w Londynie i spędzaliśmy sporo czasu aktywnie – odkąd tu jesteśmy staramy się wykorzystywać dobrą pogodę i każdą chwilę jak najlepiej. W Tigerze kupiłam paletki do badmintona za całe 3 funty! Wywijamy w naszym osiedlowym parku kilka razy w tygodniu, a nasza podświetlana lotka robi wieczorami wrażenie na wszystkich sąsiadach z okolicy haha!

Lipiec był też miesiącem nieco przeze mnie wyczekiwanym, bo od kwietnia czekały na nas bilety na Wireless Festival. Z trzech dni festiwalu wybraliśmy się na dwa, na koncerty moich ulubionych artystów – The Weeknd i G-Eazy. Na koncercie G-Eazy’ego mieliśmy już okazję być ubiegłego lata w Warszawie, ale koncert The Weeknd’a marzył mi się już odkąd go słucham, a od tego czasu minęło… dobre 5 lat! Jeszcze przed Starboyami i piosenkami do Greya… I w końcu się udało! Jego głos na żywo to po prostu poezja.

Garść statystyk…

Na koniec też małe podsumowanie… mojego blogowania! Pierwszy post pojawił się ponad miesiąc temu, bo 20 czerwca, od tej pory pojawiło się 11 wpisów. No. Teraz, to już 12. Blog został wyświetlony niemalże 15 tysięcy razy przez ponad 10 tysięcy unikalnych użytkowników! Biorąc pod uwagę, że w temacie blogowania dopiero raczkuję, to takie statystki są dla mnie mega! Cieszę się, że już tyle osób tu zajrzało i mam nadzieję, że te liczby będą stale rosnąć. Z niecierpliwością myślę, co przyniesie lipiec… 🙂

Podzielę się też kilkoma migawkami z lipca. Więcej zawsze znajdziecie na moim instagramie (klik).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *