Trawka i to nie tylko ta w parku? 5 rzeczy, którymi zaskoczył mnie Londyn

Trawka i to nie tylko ta w parku? 5 rzeczy, którymi zaskoczył mnie Londyn

Choć w Londynie nie jestem od dawna, to już od samego początku mojego pobytu zaobserwowałam tutaj kilka zaskakujących dla mnie zjawisk. I przynajmniej nie są to żadne dwa krany, jeżdżenie po lewej stronie, czy pralka w kuchni, bo w łazience nie ma kontaktów – bo o tym wiedziałam już zanim się tu zjawiłam. No dobra. O tym kontakcie i pralce, to na etapie szukania mieszkania, jeszcze w Polsce.

 Zajrzyj też na moje inne londyńskie wpisy o Sky Garden, o kolejce Emiratów lub o starcie w Londynie.

Kartki na każdą okazję

W popularnych sklepikach z kartkami i gadżecikami znajdziecie kartki na każdą możliwą okazję – poza standardowymi urodzinowymi, miłosnymi, ślubnymi, na dzień mamy, taty, babci, nauczyciela, znajdziecie całe mnóstwo innych – życzące zdrowia, z okazji zdania prawa jazdy, egzaminu, kupna nowego domu, przyjazdu, wyjazdu, nowej pracy, przejścia na emeryturę i całe mnóstwo innych. Tutaj, pomimo tego, że świat gna do przodu i technologia rozwija się na maksa, Anglicy mają zwyczaj wręczania sobie kartek z wielu okazji. Przykład? Ostatnio znaleźliśmy w skrzynce kartkę z ręcznie wypisanymi podziękowaniami od… poprzednich lokatorów naszego mieszkania za to, że po konsultacji z agencją nieruchomości odesłaliśmy im pocztę, która jeszcze przez jakiś czas była na nich adresowana. Kolejny przykład? Kilka lokali obok naszego biura otworzyła się włoska pizzeria – na ladzie leży już kartka“good luck” życząca powodzenia w nowym biznesie. Miło!

Przepełnione parki

Jeny, jakie to cudowne i pozytywne zaskoczenie dla mnie było. Sam fakt, jak w tak dużym i pędzącym mieście jest pełno parków to jedno, ale to, ile można spotkać w nich ludzi, to drugie! Wystarczy, że wyjdzie odrobina słońca, a na trawach porozkładane są koce, ludzie relaksują się, urządzają pikniki, grają w badmintona, sączą wino, czytają książki, patrzą w niebo, albo po prostu sobie siedzą z przyjaciółmi i rozmawiają. Dla mnie to fantastyczne zjawisko, widzieć tylu ludzi korzystających z pogody na łonie natury,  chłonących słoneczne promienie, odstresowujących się po pracy. Mega!

Brak koszy na śmieci

A raczej ich znikoma ilość. Mając jakiś zbędny papierek do wyrzucenia musisz nieźle się naszukać, aby znaleźć śmietnik. Z tego, co wyczytałam ilość koszy na śmieci została zredukowana już w latach 90tych, ponieważ na stacjach kolejowych podkładane były bomby własnie w śmietnikach. Wyeliminowanie ich ze stacji nie przyniosło oczekiwanych rezultatów, ponieważ bomby były podkładane również w koszach w mieście oraz budkach telefonicznych, co spowodowało dalsze usunięcie większości śmietników z miasta. Ulice często są zaśmiecone i sprzątane dopiero nocą.

Zapach “trawki”

Przynajmniej kilka razy w tygodniu szwędając się po najróżniejszych miejscach – na chodniku, przy siłowni, koło sklepu, w centrum, na uboczu osiedla – dało wyczuć się w powietrzu zapach trawki. Z zaciekawienia zrobiliśmy mały research w internecie i choć co prawda nie jest to legalne, jest hm… akceptowalne przez społeczeństwo.

Tzw. Jaywalking

Czyli przechodzenie nielegalnie przez ulicę, na przykład na czerwonym świetle – co jest tutaj zupełnie akceptowalne. Po prostu robisz to na własną odpowiedzialność i jeżeli widzisz, że z żadnej strony nic nie nadjeżdża, a wciąż świeci czerwone światło – możesz śmiało iść bez obawy o mandat. O tym co prawda słyszałam już przed przeprowadzką do UK, jednak nie sądziłam, że jest to aż tak “popularne”. Jak dla mnie to wygodna i rozsądna opcja, ale trzeba się pilnować, gdy podczas przylotu do Polski z przyzwyczajenia przejdziesz na czerwonym, a zaraz znikąd wyrośnie obok ciebie pan w mundurze. Ups…

A co takiego was zaskoczyło po przyjeździe do Wielkiej Brytanii? Czy któreś z waszych spostrzeżeń są takie jak i moje, czy coś zupełnie innego rzuciło wam się w oczy?

Komentarzy: 11

  1. Agata
    9 sierpnia 2017 / 17:55

    Mnie to samo co ciebie czyli zapach trawki a nawet w czerwcu byl w Hyde Parku zlot palacych trawke, moj maz wracal tamtedy z pracy I byl wiecej nic zly bo nie szlo przejechac oraz z tym swiatlami czerwonymi ale jak mam dzieci to ucze je na zielonym.
    Jak mi sie cos przypomni to napisze bo jesyem tu od marca.

    • Monica Bialucci
      15 sierpnia 2017 / 12:22

      Agata – dziękuję za komentarz! 🙂
      Co do trawki, to fakt, chociaż ja nigdy nie czułam jej w aż takim “nieznośnym” natężeniu, czasem gdzieś mi tylko gdzieś zawiało to z lewej, to z prawej. W razie czego czekam na dalsze spostrzeżenia. Pozdrawiam!

  2. ar ...
    9 sierpnia 2017 / 18:26

    No tak. Na to moglas nie zwrocic uwagi. jestes dziewczyna. … Jesli chcesz otworzyc firme zajmujaca sie uslugami drogowymi, to nie musisz wcale kupowac wiekszosci wyposazenia ostrzegawczego. Wszystko znajdziesz w miejscach, ktore byly remontowane. wystarczy wziac vana i sie przejechac po okolicy. W rowach, na chodnikach, na poboczch znajdziesz wszelkie mozliwe znaki, barierki, swiatla itp. Nie wiem dlaczego angielscy drogowcy ZAWSZE cos zostawiaja po sobie :D. Moze maja przykaz, aby nakrecac produkcje zwiazana z sektorem w ktorym dzialaja ? 😀 :D. Jest to niesamowite zjawisko, ktore mnie niepomiernie rozbawia za kazdym razem, jak znajduje nowy okaz sprzetu drogowego 😀 😀 😀 …

    • Monica Bialucci
      15 sierpnia 2017 / 11:36

      Haha, rzeczywiście! Nie raz widziałam jakieś przewrócone znaki, ale nie pomyślałam o takich korzyściach co do firmy z usługami drogowymi 😀 Sprytne!

  3. Sebastian B
    10 sierpnia 2017 / 11:39

    Mi od samego poczatku spodobala sie kultura w sklepach,biorach,na poczcie czy w supermarketach ludzie wrecz pokazuja ze cie kochaja,i dzieki temu twoj humor sie poprawia,poprostu nigdzie sie nie spiesza jak Polacy a o policjantach to raczej wole nie mowic(polskich).Mieszkalem w Londynie ponad 4 lata a w UK juz prawie 14 wiec wiem o czym mowisz.Milo mi ze takie posty piszesz,moze wkoncu Polacy zrozumia ze warto byc milym i uprzejmym dla kazdego pozrawiam ..

    • Monica Bialucci
      15 sierpnia 2017 / 11:38

      Sebastian – dziękuję za komentarz! 🙂 Mi też się podoba ta kultura witania się, pytania co słychać z uśmiechem. I choć część zarzuci, że to sztuczne – co z tego, wolę widzieć czyjś uśmiech i usłyszeć miłe dzień dobry, niż oglądać od świtu do wieczora grymasy na twarzy… jakoś milej się żyje – a przynajmniej mi. 😀

    • Monica Bialucci
      8 stycznia 2018 / 14:50

      Codziennie człowiek się dowiaduje czegoś nowego… 😀

  4. 9 stycznia 2018 / 09:26

    Londyn. Miałam wątpliwą przyjemność mieszkać w tym mieście przez ponad rok. Jedyną zaletą ich kultury jest chyba właśnie możność przechodzenia na czerwonym świetle. ;>

    • Monica Bialucci
      9 stycznia 2018 / 12:07

      Widzę, że Tobie Londyn akurat nie przypasował 😛 Ale to chyba nie jest miasto dla wszystkich, ja akurat bardzo dobrze się tu czuję 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *