Moje umilacze zimowych wieczorów

Moje umilacze zimowych wieczorów

Wiecie, że ostatnio w Londynie przez chwilę padał śnieg?! Na pewno wiecie, bo tak rozdmuchiwali to w polskiej telewizji, że moja mama i siostra myślała, że mamy tutaj istny śnieżny armagedon! Był szał i było biało – przez godzinę, może dwie, bo śnieg szybciej zniknął, niż spadł. A szkoda, bo tutaj to istny rarytas. Ale tak czy inaczej oznacza to jedno – zima w pełni! Chłodne wieczory, dni coraz krótsze i dużo mniej słońca. Jak nie zwariować? Ja mam na to kilka swoich sposobów, aby te długie wieczory były jak najbardziej przyjemne. Nie ma teraz szans na długą przejażdżkę rowerem po Londynie w słońcu, ani badmintona w parku, ale jakoś sobie radzić trzeba, prawda? Dlatego dzielę się tym, jak ja sobie umilam ten czas. Dajcie znać, jakie Wy macie sposoby  i czy dużo rzeczy z mojej listy pokrywa się z Waszymi – chętnie poczytam!

ŚWIECE I WOSKI ZAPACHOWE

Nie wiem jak Wy, ale ja bardzo lubię dopieszczać mój zmysł węchu. Uwielbiam piękne zapachy – świeżego prania, męskich perfum, pieczonego ciasta lub innych smakołyków… Jesienią i zimą klimat bardziej sprzyja paleniu świec, więc staram się to wykorzystywać jak mogę. Chłodne wieczory przychodzą szybciej, dlatego miło jest się otoczyć ciepłym światłem niesionym przez płomienie świec, a do tego pięknymi zapachami. Ostatnio zaopatrzyłam się w kilka typowo zimowych i świątecznych zapachów – cynamonu, żurawiny i pieczonego jabłka.

CIEPŁE SKARPETKI I KAPCIE

Wsuwane “papcioszki” wręcz kolekcjonuję – mam ich mnóstwo z różnymi zwierzakami – krówki, owieczki, zajączki, reniferki – na okres świąteczny. Zawsze im ulegam. Tak samo jak urocze skarpetki z motywami, lub takie cieplejsze do noszenia po domu – z pomponem zamiast nosa renifera – sami zobaczcie!


KOMINEK

To moje “małe” marzenie, gdy byśmy mieli mieć swój dom – kojące płomienie, dźwięki skrzącego się drewna, iskierki lecące do komina i ciepło… Siedziałabym godzinami! “Bym”, bo póki co muszę trochę oszukiwać i posiłkuje się technologią! Z internetem wszystko jest możliwe! Możecie odpalić sobie nawet kilkugodzinny film z nagranym palącym się kominkiem, odgłosami palonego drewna… Polecam do czytania książki, wprawienia się w nastrój, zrelaksowania lub po prostu zasypiania. Kominek na żywo towarzyszy mi w każde święta w rodzinnym domu i szczerze już nie mogę się doczekać, aż znów rozłożę się na dywanie przed nim i będę sobie tak po prostu leżeć, z bliskimi dookoła i zapewne oparta o Lusię – mojego psiaka, która też będzie chciała ogrzać swój kuperek.

GORĄCA CZEKOLADA / GRZANE WINO / KAWA / HERBATA
* niepotrzebne skreślić

Rozgrzewa ciało, duszę i serce. Nieważne na co się zdecydujesz, dla mnie to mus! Gorące kakao – z piankami? Bitą śmietaną? I innymi grzeszkami? Kawa z syropem w ulubionej kawiarni, w papierowym kubku w dłoni na jesienno-zimowym spacerze lub w domowym zaciszu – jak zechcesz. A może grzane winko? Prosto ze stoiska na ulicznym londyńskim markecie lub świątecznym jarmarku? A może też w domowym zaciszu?

KSIĄŻKA LUB SERIAL 

Zima to okres, kiedy wiele rzeczy wydaje się stać w miejscu – natura i rośliny nie rozwijają się, obumierają. Ale nie musi to samo dziać się z Tobą! Dobra książka pomoże Ci się zrelaksować, pobudzić wyobraźnię i poszerzyć słownictwo. Same plusy i samorozwój. Jeśli potrzebujesz dodatkowego kopniaka, znajdziesz pełno książek motywacyjnych, dotyczących rozwoju osobistego, możesz poukładać sobie wszystko w głowie przed nowym rokiem. Wykorzystaj dobrze te długie wieczory.
Jeżeli mimo wszystko ciężko Ci polubić się ze słowem pisanym, to jesień i zima będzie idealną okazją na nadrobienie serialowych zaległości. Ja sama mam ogromne, bo po wiośnie i lecie spędzonym w Londynie starałam się czerpać z dni jak najwięcej i ciągle gdzieś się szwędaliśmy i odkrywaliśmy miasto. Zaszyj się więc pod kocem z czymś ciepłym z punktu czwartego i zanurz się w ulubionej serii. Tylko pamiętaj, żeby chociaż co jakiś czas rozruszać kości!

KOCYKI I SZLAFROKI

Okres jesienno – zimowy jak widać u mnie upływa pod znakiem ocieplania, otulania i kocyków, skarpetek i gorących herbatek – ale cóż się dziwić! Od razu lepiej się ogląda wieczorem film pod miłym i ciepłym kocem, a rano czasem ciężko czmychnąć do kuchni by parzyć poranną kawę bez zarzucania szlafroka na plecy.

GORĄCE KĄPIELE

Najlepiej z dużą ilością płynu do kąpieli i pianą. Albo jeszcze lepiej – z musującą kulą. Wielbię te z Lush – barwią wodę na piękne kolory, a do tego niesamowicie pachną i nawilżają skórę. I te kształty! Na zdjęciu możecie zauważyć “magiczną różdżkę” z serii świątecznej – pachnie dokładnie tak jak święta – cynamonem, anyżem i goździkami.

TRENINGI

Ha! Szybko robi się ciemno, dlatego też nie ma aż tylu okazji do aktywności fizycznej na świeżym powietrzu. Mi brakuje teraz wycieczek rowerowych po pracy, badmintona w parku, czy długich spacerów. Długie wieczory wydają się być idealną okazją do błogiego lenistwa w domowym zaciszu, pod kocykiem i z herbatką… ale nic czasem tak nie rozgrzeje i nie doda energii jak trening na siłowni lub sesja w salonie na podłodze – z Chodakowską, Mel B, Gacką, Lewandowską, czy kim zechcesz! A po treningu? Wróć do poprzedniego punktu.

ŚWIATEŁKA, LAMPECZKI

Uwielbiam dekoracje świetlne – w mieszkaniu w kilku miejscach mam cotton ballsy, światełka i inne dekoracje, dzięki którym pomieszczenie wydaje się jeszcze bardziej przytulne. Nie dość, że w domu, to chętnie wybieram się na spacery w miejsca pełne dekoracji. W Londynie jest w czym wybierać – ulice handlowe w centrum – Regent Street, Oxford Street, New Bond Street, Carnaby i całe mnóstwo innych miejsc. A do tego cały festiwal świateł w Kew Gardens podczas odbywających się co roku Christmas at Kew. Mogłabym się gapić na to godzinami!

DOMOWE SPA

Nic tak nie odpręża po męczącym dniu jak gorąca kąpiel i małe domowe SPA. Staram się regularnie stosować maseczki – jestem fanką glinek i tych w płachcie, chociaż lubię czasem poeksperymentować. Do tego jakiś pachnący balsam do ciała, kubek herbaty w dłoń i Netflix. Jestem na tak! Jesienią i zimą skóra jest jeszcze bardziej narażona – niższe temperatury, brak słońca, suche i chłodne powietrze. Warto o nią zadbać i się trochę rozpieścić.

A Wy? Jakie macie sposoby, aby umilić sobie jesienno-zimowe wieczory? Chętnie się dowiem i może coś dorzucę do swojej listy!

Zerknijcie też na moje pozostałe przepisy z kategorii świątecznej klikając >tutaj<

Komentarzy: 26

  1. Ania
    19 grudnia 2017 / 22:09

    TEŻ LUBIĘ TAKIE UMILACZE

  2. Agnieszka
    20 grudnia 2017 / 13:12

    Mamy takie same umilacze ❤️❤️❤️ Tzn. ja w teorii – wszystko z tej listy bym chciała tylko na razie nie mam jak 😉

    • Monica Bialucci
      Autor
      3 stycznia 2018 / 18:34

      Agnieszka, co stoi na przeszkodzie?

  3. PAulina
    20 grudnia 2017 / 13:23

    Z takimi umilaczami to każdy wieczór mój 😉 Najbardziej uwielbiam świece i ciepłe skarpetki.

    • Monica Bialucci
      Autor
      3 stycznia 2018 / 18:34

      Taaak, od razu robi się cieplej nie tylko dookoła, ale i w serduszku 😀

  4. 20 grudnia 2017 / 17:35

    Mam ochotę przygotować tej zimy grzane wino, składniki już mam 🙂

    • Monica Bialucci
      Autor
      3 stycznia 2018 / 18:35

      I jak tam, udało się? 🙂

  5. 20 grudnia 2017 / 18:16

    Dla mnie zima już sama w sobie jest przyjemna – nawet gdy marznę 🙂 Wszystkie wymienione przez CIebie opcje dla mnie są sposobami na poprawę humory, niezależnie od pory roku 😀

    • Monica Bialucci
      Autor
      3 stycznia 2018 / 18:36

      To fakt, są uniwersalne, ale gdy dni są coraz krótsze, a wieczory dłuższe i chłodne, czuję większą potrzebę umilania ich sobie. 😀

  6. 20 grudnia 2017 / 19:02

    To ja zaproponuje coś całkowicie z poza Twojej listy. Dobre rzemieślnicze piwo. 😉

  7. 20 grudnia 2017 / 19:10

    Kominek, więc ciepłe skarpety nie potrzebne, do tego książka, alternatywnie serial i chyba kawa, oczywiście z mlekiem. Ile z tych przyjemności jest niezdrowych? Co tam, nie przesadzajmy i heja do przodu.

    • Monica Bialucci
      Autor
      3 stycznia 2018 / 18:27

      Nie dajmy się zwariować, czasem można 🙂

  8. 20 grudnia 2017 / 19:46

    Ej, nie gadaj 😛 Śnieg w Londynie był przez kilka godzin 😛 mieszkam w zachodniej części 🙂
    Mój ulubiony przepis na zimowy wieczór to onezie + kakao + serial (aktualnie “Suits”). Muszę dorzucić świece zapachowe do tego zestawu <3

    • Monica Bialucci
      Autor
      3 stycznia 2018 / 18:28

      O, to po sąsiedzku może, bo ja też z zachodniej części 🙂 Chwilę był.. zdążyłam się napatrzeć jakieś 2 godziny, zanim całkiem stopniał 😀
      Suits uwielbiam!!! 🙂

  9. 20 grudnia 2017 / 19:54

    Kocyk, czekolada (lub ciastki!), książka lub serial – cudowne zestawienie na zimowy (i nie tylko zimowy!) wieczór 😉

    • Monica Bialucci
      Autor
      3 stycznia 2018 / 18:29

      Chyba dziś sobie taki wieczór zafunduję w środku tygodnia! Tylko te ciastki.. zrobię jakieś owsiane, no bo wiadomo – nowy rok, nowa ja! 😀

  10. 20 grudnia 2017 / 19:55

    Gorąca kąpiel, ciepły koc, skarpety i książka, ppd ręką kubek gorącej herbaty, a to wszystko po mocnym treningu – idealny wieczór ❤

    • Monica Bialucci
      Autor
      3 stycznia 2018 / 18:30

      Taaak, to zdecydowanie mój typ przyjemności na wieczór! <3

  11. 20 grudnia 2017 / 19:56

    U mnie świece zapachowe i woski odpadają 🙁 Niestety alergia sprawia, że pewne zapachy mnie drażnią. Ale kominek z olejkiem eterycznym już jak najbardziej może być. 😉

    • Monica Bialucci
      Autor
      3 stycznia 2018 / 18:30

      Dobrze, że znalazłaś jakąś alternatywę! Ale bezzapachowe świece rozumiem, że wchodzą w grę? 🙂

  12. 20 grudnia 2017 / 21:26

    Uwielbiam wszystko z tej listy. Zima z takimi umilaczami jest piękniejsza!
    Piękne zdjęcia 😉

    • Monica Bialucci
      Autor
      3 stycznia 2018 / 18:32

      Dziękuję! Wszystkie pstrykam samodzielnie, więc to dla mnie mega miłe komplementy. 🙂

    • Monica Bialucci
      Autor
      2 stycznia 2018 / 18:53

      Ja niestety też nie, ale na tą ewentualność korzystam z dobrodziejstwa internetu 😀

      Może to nie to samo, ale potrafi zrelaksować. 🙂

  13. Rafał Wałęka
    21 grudnia 2017 / 07:49

    Skierowanie do Monici Bellucci celowe? Piękna kobieta, oj piękna i jak wino.

    • Monica Bialucci
      Autor
      3 stycznia 2018 / 18:27

      Hmm.. tak! Była moją inspiracją, ale ta “ksywka” przylgnęła do mnie już kiedyś… to zawiła historia, może się kiedyś nią tutaj podzielę 😀

Odpowiedz na „AgnieszkaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *