Najpiękniejszy Kościół w Polsce – wymarzony na nasz ślub

Najpiękniejszy Kościół w Polsce – wymarzony na nasz ślub

Zaraz po ślubie, jako zajawkę, od naszego fotografa dostaliśmy tylko i wyłącznie to jedno zdjęcie, które widzicie powyżej. Z emocji i ogromnej ekscytacji udostępniłam je od razu na swoim facebooku i instagramie. No i posypała się lawina pytań o to wspaniałe miejsce, w którym zdecydowaliśmy się przysięgać sobie miłość.

 

 

Przygotowując się do ślubu z moim najlepszym przyjacielem, jak chyba każdej narzeczonej, był Pinterest i… grupy ślubne na facebooku. Można tam znaleźć mnóstwo porad i inspiracji, ale też pamiętajcie, by informacje sobie mądrze przesiać.

Ale do rzeczy.

Gdzieś, kiedyś, jakaś dziewczyna wrzuciła zdjęcie sprzed tego ołtarza, a ja zaniemówiłam. Bez wahania do niej napisałam dopytać co to za miejsce i dowiedziawszy się, że jest w Trójmieście wiedziałam, że choćby skały… to tam chcemy mieć swój ślub.


Mój profil na instagramie znajdziecie  klikając tutaj.
Będę przeszczęśliwa, jeżeli ze mną tam zostaniecie.



Kościół pasował klimatem dosłownie i-d-e-a-l-n-i-e. Był niewielki, skromny, a wewnątrz nie było żadnego, całkowicie zbędnego przepychu – złota, bursztynów i innych bogactw. A ołtarz? Bez witraży, wielkich obrazów ani złotych figur – tylko krzyż drewniany, wybrakowany i celowo podniszczony. A za nim okno od ziemi do sufitu z widokiem na las. Idealnie, w naszym klimacie. Na samą myśl o przysięganiu sobie miłości aż do śmierci w takim miejscu – drżało mi serce. No i okolica – schowany gdzieś na końcu ślepej uliczki, dookoła lasek i mnóstwo zieleni.

Emocje opadły, przyszedł czas na formalności. Od 1 września każdego roku dokonywane są zapisy na kolejny rok. Był bodajże kwiecień, więc zanotowałam sobie datę w kalendarzu i ustawiłam przypomnienie.

Wtedy jeszcze nie było można rezerwować terminu telefonicznie (albo nie zostaliśmy o tym doinformowani). Dowiedzieliśmy się za to wśród znajomych, że pod biurem parafialnym, to należy koczować już tak od 6 rano najlepiej, mimo, że otwarte jest od 9, bo narzeczeni koczują w kolejce. No dobra… Zabukowaliśmy bilety lotnicze do Polski (na szczęście to nie był jedyny cel naszej wizyty) i 1 września wstaliśmy po 5 rano, pojechaliśmy w ulewie pod Kościół… i czekaliśmy. I czekaliśmy… Spałam na siedząco w samochodzie trzęsąc się z zimna, bo pogoda była paskudna. Kolejki nie było i chyba ta ulewa ludzi wystraszyła, bo pierwsi zainteresowani pojawili się dopiero tuż przed 9… hahaha.

No cóż, przynajmniej ze spokojem zarezerwowaliśmy nasz termin i ustaliliśmy kilka szczegółów z Wikarym. Wychodząc z Biura spotkaliśmy już co najmniej kilkanaście osób czekających tuż za nami. Pozostało nam odliczanie do naszego wielkiego dnia.

Parafię św. Bernarda znajdziecie w Sopocie przy ulicy Abrahama 41.

Było dokładnie tak, jak sobie wymarzyliśmy. Łącznie z oprawą mszy – Wikary poprowadził ją tak, że pojawiało się wzruszenie, ale i śmiech rozładowujący atmosferę i nasz stres.

Nie jestem w stanie zliczyć pochwał i komplementów gości, którzy byli zachwyceni kościołem. Pojawiły się nawet komentarze mężatek, że mogłyby się rozwieść tylko po to, by wziąć ślub jeszcze raz – w tym kościele. Spełniliśmy też małe “marzenie” naszego fantastycznego fotografa, który na tę okazję czekał od początku swojej kariery!

Kilka wskazówek i przydatnych informacji:
– nie – nie ma cennika! : )
– oprócz “ofiary” płaci się za organistę i przystrojenie kościoła kwiatami
– termin można rezerwować osobiście lub telefonicznie
– protokół należy sporządzić w parafii jednego z narzeczonych, jeżeli ta nią nie jest
– możliwe godziny ślubów to 13.00, 14.30 i 16.00
– proszą, by niczym nie sypać przy wyjściu z kościoła ze względu na bałagan, który zostaje i na to, że za chwilę odbywa się kolejny ślub. Nasz był o godzinie 16 i można się dogadać, że ktoś po prostu posprząta płatki kwiatów, konfetti itp.
– przed samą mszą ślubną byliśmy do niej przygotowywani – poza podpisaniem dokumentów dostaliśmy całą instrukcję, która pozwoliła nam w spokoju przeżywać te chwile – bez stresu o przebieg ceremonii.

Jeśli macie jakieś pytania – dajcie znać, postaram się pomóc!

 

Autorem cudownych zdjęć użytych w dzisiejszym wpisie jest LM Foto.

 

Buziaki,
Monika

Komentarzy: 2

  1. Paula
    12 sierpnia 2018 / 13:38

    Nie chodzę do kościoła, ale miejsce cudne i wyjątkowe. A sukienkę miałaś naprawdę piękną. Bardzo stylowa.

    • Monica Bialucci
      12 sierpnia 2018 / 19:02

      Dziękuję, cudownie czytać takie komentarze 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *