Co przyniósł mi 2018 rok?

Co przyniósł mi 2018 rok?

2018 rok dobiega końca. Nie wiem jak u was, ale u mnie wydarzyło się całkiem sporo. Co więc przyniosło mi ostatnie 12 miesięcy?


Przede wszystkim… Męża!

Nasz ślub to zdecydowanie najważniejszy dla nas moment w tym roku (no i w sumie w całym życiu), więc wygrywa w tym “rankingu” bezapelacyjnie. Przygotowania trwały niecałe dwa lata, a pierwsza połowa 2018 roku mijała przede wszystkim pod znakiem załatwiania wszystkiego do końca i dopinania tego na ostatni guzik. No i dla mnie był to czas poszukiwań sukienki, ale to miało miejsce zdecydowanie później… Długa historia – niedługo wam opowiem!

Ślub i wesele było dokładnie takie, jak sobie wymarzyliśmy. Niemalże wszystko poszło tak jak trzeba (choć było kilka wpadek!), to był to cudowny dzień spędzony w towarzystwie rodziny i przyjaciół. Chętnie bym to powtórzyła! Wróćcie ze mną do tych pięknych chwil – wpisy o ślubie i przygotowaniach są tutaj.

Żartują, że po ślubie wszystko się zmienia na gorsze. Dla mnie to był ekscytujący stan, gdzie czułam swego rodzaju większą pewność, oczywistą euforię i jakoś tak dojrzalej na nas patrzałam mimo wszystko, w końcu byliśmy już małżeństwem.


Mój profil na instagramie znajdziecie  klikając tutaj.
Będę przeszczęśliwa, jeżeli ze mną tam zostaniecie!


“Miesiąc miodowy”

Odwiedziliśmy Dominikanę. To była dla nas wycieczka życia – w końcu pierwsza tak odległa. Wypoczęliśmy jak nigdy, naładowaliśmy baterie, nacieszyliśmy się sobą i przeżyliśmy kilka przygód. O jednej z nich pisałam tutaj.

A naładowane baterie i czysty umysł był wskazany, bo szybko stety, bądź niestety nasze małżeństwo przeszło małą próbę. Pojawiły się kłopoty, stres i kilka istotnych decyzji do podjęcia.

Zmianę pracy

Stanęliśmy przed koniecznością zmiany pracy, oboje w tym samym czasie. Żniwa tego słabego okresu niestety zbieramy do teraz, ale tutaj nie ma co się rozpisywać, może innym razem. Ale finalnie zmieniliśmy pracę. Mi się poszczęściło, że rzutem na taśmę i z podjęciem ryzyka mam taką formę pracy, o jakiej zawsze mi się marzyło – daje mi sporą swobodę na codzień. Wciąż przyzwyczajam się do tego trybu i ogarniam rzeczywistość w tej formie, no i narzucam sobie dyscyplinę – nad tym zdecydowanie muszę popracować w 2019.

Nowe znajomości

Udało mi się przenieść do życia realnego kilka fajnych znajomości z instagrama, a do tego zyskałam kilku najwierniejszych przyjaciół – tych czworonożnych, z machającym ogonkiem. Dla mnie bomba!

Co zabrał mi 2018?

To znaczy wiadomo, nic się samo nie wydarzyło! Zniknęło mi trochę zbędnych kilogramów i problemów zdrowotnych. Po serii badań i wizyt lekarskich podjęłam się Postu Dąbrowskiej, o czym w kilku wpisach możecie poczytać tutaj. To było ciężkie 6 tygodni ale zdecydowanie było warto. Myślę, że niedługo czas na powtórkę. Na pewno krótszą, ale przyda się oczyszczenie na start w nowym roku.

Szczerze mam nadzieję, że 2019 będzie choć odrobinę łaskawszy dla nas, ale i że przyniesie nam mnóstwo przygód i możliwości i stworzymy kolejne, wspaniałe wspomnienia. Ten rok był zdecydowanie dobrą lekcją, wnioski wyciągnięte.

Mam nadzieję, że Was 2018 potraktował łagodnie i w nadchodzącym roku przeżyjecie mnóstwo wspaniałych chwil!

 

buziaki, Monika
Udostępnij:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *