The Knot Churros – pysznie, słodko, instagramowo!

The Knot Churros – pysznie, słodko, instagramowo!

Nie wiem czy mieliście okazję już kiedyś próbować churros, ale jeśli tak – podejrzewam, że polubiliście je tak jak ja!

English version of this post is available here (click!).

Okej, zanim zaczniecie przewijać w dół – mam nadzieję, że jesteście gotowi na te cuda. Chociaż, jeśli widzieliście główne zdjęcie wpisu, już wiecie czego możecie się spodziewać!

The Knot Churros 

The Knot Churros to świeżo otwarta kawiarnia na South Kensington i jest niesamowita! Każdy element tego miejsca aż prosi się o fotkę – czy to chodzi o wnętrza, czy desery! Nie ma znaczenia co zamówisz – będzie wyglądało nieziemsko.

Kawa? W pięknych, kolorowych filiżankach.

Nawet jeśli zdecydujesz się na najbardziej klasyczne churros z cynamonem i dipem – zaserwują ci je na marmurowej tacce w kształcie serca.

Ale czeka na was więcej – na przykład… churros z lodami! Dekorowane hojnie z pasją i miłością do słodkości – posypki, cukrowe perełki, tęczowe lizaki, czekoladowe gwiazdki, wata cukrowa… i mogłabym tak wymieniać!


Jeśli jeszcze nie obserwujecie mnie na instagramie, to szybko nadrabiajcie!
To tam w pierwszej kolejności dzielę się nowymi miejscami i pięknymi kadrami z Londynu i mojej codzienności.


Poza churrosami kusić was będą z menu milkshake’i – z czekoladą spływającą w kubku, bitą śmietaną, ciasteczkami. Albo w wersji różowej – truskawkowy, z dwukolorową watą cukrową – różową z niebieskim środkiem.

Wspomniałam już o churrosach serwowanych z lodami? Wyglądają nieziemsko! Wypróbowaliśmy The little mermaid i Somewhere over the rainbow – z łatwością znajdziecie je na fotkach w tym wpisie.

No dobra, wiem, wiem… nowy rok, nowa ja, ale… jak można byłoby się im oprzeć?!

Ale! Dobre wieści – tutejsze churros nie są smażone w głębokim tłuszczu – nie ociekają nim, bo są pieczone! Więc trochę kalorii zaoszczędzonych! Ale bez obaw – łatwo je nadrobisz – bitą śmietaną, posypkami, watą cukrową, sosami i innymi dodatkami. Wyprzedzając pytania – tak, desery są pyszne, nie przesłodzone, chociaż można dostać cukrzycy od samego patrzenia na nie, ale… podjęłam to ryzyko, haha!

I jeśli nie macie nastroju na klasyczną kawę, to w menu znajdziecie serię bezkofeinowych alternatyw – latte z matchą, kurkumą, czy kilka innych opcji i kolorów. Piękne i zdrowe, sami zobaczcie poniżej!

Jakby tego było mało… w menu znajdziecie wytrawne wersje churros – z serem halloumi i pesto, wędzonym łososiem, awokado czy tuńczykiem. Już niedługo będą dostępne i muszę ich spróbować przy następnej wizycie – czuję, że będzie petarda!

Okej, pozachwycałam się słodkościami, ale czy możemy poświęcić chwilę na to, jak wygląda lokal wewnątrz?

Pomimo tego, że jest niewielki i przytulny, to znajdziecie tutaj pełno instagramowych “zakątków”. Na samym wejściu poczujecie tropikalny klimat – tapeta w liście, rośliny, flamingi i wiklinową huśtawkę z tropikalnymi poduchami i futerkiem. Jako, że diabeł tkwi w szczegółach, a zadbano tu o każdy detal – na cementowej podłodze znajdziecie wytopione miedziane logo, a na ścianie nad huśtawką – neonowy, różowy slogan.

Po drugiej stronie – kwiatowa ściana (i sufit!), a do tego detale w złocie, butelkowej zieleni i marmurze. Aż się prosi o zdjęcie!

Za całym tym biznesem stoi Anisah, prawdziwa girlboss, która ma wszystko pod kontrolą! Jest w połowie Pakistanką, a w połowie Hiszpanką, więc idea miejsca z churrosami od dawna chodziła jej po głowie. The Knot Churros to kombinacja wszystkich jej pomysłów i inspiracji i szczerze przyznam, że wyszło to wszystko perfekcyjnie. Jestem pewna, że dostrzegacie tą dbałość o detale na zdjęciach.

Gdzie dokładnie znajdziecie The Knot Churros?

13 Bute St, Kensington, London SW7 3EY, UK
To zaledwie 3 minuty spaceru od stacji metra South Kensington.

Spędziliśmy tam trochę czasu i zostaliśmy totalnie rozpieszczeni. I muszę wam się przyznać – byłam tak bardzo zachwycona tym miejscem, że ciężko było mi przestać pstrykać zdjęcia – wróciłam do domu z ponad 400 ujęciami, hahah.

 

 

Udostępnij:

Komentarzy: 2

  1. 17 stycznia 2019 / 11:51

    Ależ kalorycznie wyglądają te słodkości! Jadłabym 🙂

    • Monica Bialucci
      Autor
      19 stycznia 2019 / 18:42

      No niestety, ale czasem można sobie pozwolić 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *